1 marcowy weekend, 10 drużyn z całej Polski, 100 młodych piłkarzy i mnóstwo pozytywnych emocji. Dlaczego wpis w kategorii podróże zaczyna się od piłki nożnej? Ponieważ to właśnie piłkarski turniej syna w Nadrzeczu był pretekstem do naszej podróży na Roztocze. A znaleźliśmy tam chrząszcza co brzmi w trzcinie, plaże rajskie jak na Malediwach i wiatraki jak w Holandii. Niemożliwe? Przekonajcie się sami.

Zamość

Zwiedzanie zaczynamy oczywiście od Rynku Wielkiego. Podobno to idealny kwadrat o powierzchni jednego hektara. Otoczony jest ciągiem kamienic, w tym pięcioma Ormiańskimi w intensywnych kolorach. Całość wieńczy Ratusz z XVI wieku z charakterystyczną 52 metrową wieżą i wachlarzowymi schodami dobudowanymi 200 lat później. Wszystko przepięknie utrzymane.

Tuż przy Rynku znajduje się dom, w którym mieszkał Bolesław Leśmian.

Na koniec spacerujemy szlakiem wokół starówki. W oddali widać Kościół Św. Mikołaja (dawna cerkiew grecko-ruska) oraz Bramy prowadzące niegdyś do Twierdzy. Jeśli tak zapowiada się nasz pobyt na Roztoczu to już nie mogę się doczekać co zobaczymy kolejnego dnia.

Zwierzyniec

W tej miejscowości znajduje się najbardziej charakterystyczny zabytek całego Roztocza – Kościół pod wezwaniem św. Jana Nepomucena, potocznie zwany „na wyspie” lub „na wodzie”. W porannym słońcu prezentował się jak na poniższym zdjęciu.

Nieopodal kościoła znaleźć można budynek browaru z XIX wieku, który z resztą działa do dzisiaj. Jego obecnym dzierżawcą jest Perła – Browary Lubelskie. Niestety tym razem musiało obyć się bez degustacji;)

Jednak to wcale nie zabytki, a natura zachwyciła nas w Zwierzyńcu najbardziej. Stawy Echo to prawdziwy raj na ziemi. Biały piasek, krystalicznie czyta woda i zero turystów (!) Miejsca takie jak to na długo zostają w pamięci.

Górecko Kościelne

Do Górecka przyjechaliśmy zobaczyć stary modrzewiowy kościół z XVII wieku. Według wierzeń święty Stanisław ukazał się młodemu lokalnem rolnikowi Janowi, wskazując mu dokładnie, gdzie zbudować świątynię.

W otoczeniu kościoła znajdziecie również zabytkowe kapliczki, a teren porastają 500- letnie dęby – pomniki przyrody. Robiły „ogromne wrażenie”.

Ale cóż kapliczki czy kościółek w obliczu pobliskiego placu zabaw. Tutaj zaliczyliśmy najdłuższy postój;)

Park Narodowy i Szumy nad Tanwią

Kolejnym punktem na mapie naszej wyprawy były Szumy nad Tanwią. To 24 progi skalne, tworzące malownicze wodospady, które powstały w wyniku ruchów tektonicznych w trakcie fałdowania Karpat. Niespiesznie przemierzamy 3- kilometrową ścieżkę w przepięknych okolicznościach przyrody.

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie

Tego miasteczka nie można było ominąć. Skoro już od najmłodszych lat uczyliśmy się łamiącego język wierszyka, postanowiliśmy odwiedzić chrząszcza. Oczywiście idąc trochę „pod prąd” nie pokażę wam pomnika, który stoi na środku Szczebrzeszyńskiego rynku. Ten musicie zobaczyć sami:) Dużo ciekawszy wydał nam się „alternatywny” drewniany pomnik stojący przy źródełku (w trzcinie, a jakże!) naprzeciw młyna (w GPS trzeba wpisać adres Klukowskiego 21).

Chcieliśmy odwiedzić też synagogę i cerkiew stojące naprzeciw siebie na ulicy Sądowej numery 4 i 5. Niestety były zamknięte.

Szczebrzeszyn, mimo tylu wielokulturowych zabytków, sprawia jednak wrażenie miejsca małomiasteczkowo. Zatem bez żalu (jeszcze przed pierwszym meczem) udaliśmy się po sąsiedzku do Klemensowa. W domu dyrektora cukrowni znajduje się obecnie restauracja. Ze względu na poranną porę było jednak zamknięte także recenzji kulinarnych nie będzie. Obok (podobno) ostatni wiatrak na Roztoczu. Klimat rzeczywiście sielski.

Powyższe to nawet nie połowa przygód, które przeżyć można na Roztoczu. Turniej piłkarski i zaszczytna funkcja „Matki Polki Cheerleaderki” rządzi się jednak swoimi prawami. Na meczach nie mogło zabraknąć kibiców.

Zainteresowanym polecam blog www.polskapogodzinach.pl, z którego korzystałam planując naszą krótką wizytę na Roztoczu. Tam znajdziecie o wiele więcej. Także #niesiedźwdomu, #wyjdźzpokoju – zwiedzać można o każdej porze roku.

Udostępnij: