Przez wiele lat mieszkania na Mazowszu najbardziej brakowało mi tutaj wody. I nie chodzi tu nawet o dostęp do morza, ale gdyby przynajmniej można było znaleźć w pobliżu jakieś jezioro… Zupełnie nie dostrzegałam potencjału tutejszych rzek. Już w zeszłym roku dość przypadkowo odkryłam, że można nimi z powodzeniem spływać kajakiem z dziećmi (polecam Wkrę, Liwiec, Pilicę). Tym razem, pozostając na lądzie, postanowiliśmy odkrywać linie brzegowe. Zabieram Was dziś do Rezerwatu na Wyspy Świderskie.

Początek trasy nie zapowiadał nic spektakularnego. Zwyczajna, porośnięta krzakami skarpa. Miny dzieci nie wskazywały na to, że spędzimy tu super popołudnie;) Jednak już po 5 minutowym spacerze naszym oczom ukazał się dziki, nieuregulowany nurt Wisły. Ku naszemu zaskoczeniu znaleźliśmy się na piaszczystej plaży, zupełnie jak nad Bałtykiem. To miejsce magiczne. Gdyby nie widoczny drugi brzeg rzeki naprawdę możnaby się pomylić i pomyśleć, że jesteśmy nad morzem:)

Utworzony w 1998 roku Rezerwat Wyspy Świderskie to ponad 500 ha wysp, mielizn i piaszczystych łach przy ujściu rzeki Świder oraz płynące wody Wisły. Jest jednym z trzech rezerwatów (obok Łach Brzeskich oraz Wysp Zawadowskich) powołanych w celach ochrony Doliny Wisły.

Nie muszę chyba dodawać, że dzieci były zachwycone. Zabawa w ogromnej piaskownicy (nie zapomnijcie zabrać łopatek, foremek itp.) i poszukiwanie skarbów w postaci muszli czy patyków zadowoli nawet najbardziej wybrednych małych podróżników. Brakowało tylko pełnego zanurzenia w rzece. Ze względu na czystość wody i dość wartki nurt, kąpieli z Wiśle jednak nie polecam.

Aby połączyć podziwianie przyrody z wypoczynkiem, najlepiej zaparkować przy plaży w Ciszycy, na zachodnim brzegu Wisły. Niech Was nie zmyli spora ilość samochodów – plaża jest na tyle duża, że wszyscy się mieszczą. Nie dotarł tu jeszcze nadmorski „parawaning”;) Co z resztą widać na zdjęciach.

Jeśli zatem marzy Wam się odrobina egzotyki, tęsknicie za letnim klimatem lub po prostu chcecie pobyć na łonie natury, zapraszam na dziką plażę. To możliwe – nawet tuż pod Warszawą!

Udostępnij: