Parki rozrywki powstają w Polsce jak grzyby po deszczu. Każdy „szanujący się rodzic”;) wie, że dla dzieci wizyta w nich jest jak pobyt w raju. Zachęceni naszą wiosenną wycieczką na Farmę Iluzji, postanowiliśmy zrobić krótki weekendowy wypad do Bałtowa. Czy było warto? Zobaczcie sami.

Polska w Miniaturze

Park miniatur jest aktakcją, która zdecydowanie spodobała mi się w Bałtowie najbardziej. To obszar uformowany na kształt Polski o powierzchni ok. 1 hektara, w którym znajdziemy 48 miniatur zamków i pałaców stanowiących najciekawsze zabytki naszego kraju. Podobny park (z miniaturami Brandenburgii) odwiedziliśmy też w Berlinie, więc byłam pewna, że naszym dzieciom się spodoba. Najciekawsze były dla nich oczywiście te zabytki, które widzieli na żywo. Można było porównywać, a miniatury wykonane są rzeczywiście z niezwykłą dbałością o szczegóły. W parku można wypożyczyć wózek (w cenie biletu), co docenią na pewno rodzice z małymi i trochę starszymi dziećmi. Po wystawie oprowadzają przewodnicy. To fajna lekcja historii – w szczególności, że większość dnia w Bałtowie poświęcamy przede wszystkim na zabawę. Park znajduje się na górze, na którą dostać się można kolejką krzesełkową lub tzw. Schoolbusem, w którym zwiedzić można także Bałtowski zwierzyniec.

Zwierzyniec

Zwierzyniec to ogromny, ponad 60 ha obszar, który zamieszkuje wiele gatunków zwierząt. Nie jestem w stanie wymienić wszystkich, ale do najciekawszych należą wielbłądy, strusie, lamy, antylopy czy alpaki. Znajdziemy tu także nasze poczciwe jelenie i żubry. Najmocniejszym punktem tej części zwiedzania był przewodnik. Opowiadał on podczas przejażdżki autobusem niezwykle ciekawe i barwne historie.

Spotkanie z prehistorią czyli Dinozaury w Juraparku

W Bałtowie odwiedzić można też Jurapark czyli ścieżkę dydaktyczną, wzdłuż której znajduje się ok. 100 modeli dinozaurów naturalnej wielkości. Miejsce powstania parku nie jest przypadkowe. To tu, w pobliskim wąwozie, odnaleziono prawdziwe tropy dinozaurów. Warto podkreślić, że Jurapark został objęty patronatem naukowym Państwowego Instytutu Geologicznego, a wszystkie makiety powstają we współpracy z jego pracownikami. Wizyta tam nie jest zatem jedynie świetną zabawą, ale prawdziwą lekcją (pre)historii. Podczas spaceru można też porozwiązywać zagadki oraz wziąć udział w wykopaliskach – w piaskownicy ukryte są „szkielety” dinozaurów. Koniecznie zajrzyjcie też do Oceanarium 3D. To miejsce, gdzie spacerując w specjalnych okularach czujemy się jak w akwarium otoczeni prehistorycznymi gadami pływającymi.

Strefa Rozrywki

Wizytę w strefie rozrywki polecam zostawić na sam koniec. Istnieje spore ryzyko, że wasze dzieci nie będą chciały opuścić tego miejsca. Jest tam naprawdę sporo atrakcji dla dzieci w każdym wieku. Dla najmłodszych – dmuchańce, baseny z kulkami, trampoliny, małe karuzele, ciuchcie czy pływające kaczuszki. Dla trochę starszych – statek piracki, kolejka górska i gokarty. Wizytę w kinie 5D polecam każdemu. Wyświetlane są tam nie tylko filmy dla fanów grozy, ale także bajki dla najmłodszych.

Dużą atrakcją był rollercoster. Mogą nim, pod opieką dorosłych, jeździć dzieci już od 5-tego roku życia. Nie będę ukrywać, że cała nasza czwórka bawiła się tutaj wyśmienicie i wielokrotnie w ciągu dnia zaglądaliśmy w to miejsce.

Jest też tratwa, którą samodzielnie można przeprawić się na drugi brzeg. Mi spodobał się drewniany statek – plac zabaw. Zdecydowanie wyróżnia się spośród wielu powstających wokół placów zabaw – niestety w większości plastikowych.

Jeśli, tak jak mnie, przeraża was ilość ludzi na metr kwadratowy w takim miejscu, to warto podczas dnia wskoczyć na kajak lub wybrać się na pieszą wycieczkę pobliskim szlakiem pośród wąwozów. Nam się nie udało. Tego dnia rządziły przecież dzieci, a one są wizytą w Bałtowie zachwycone. I to właśnie najlepsza rekomendacja dla takiego miejsca:)

Udostępnij: