W Trójmieście byliśmy nie raz. Niesamowite jest to, że nigdy się tam nie nudzimy i za każdym razem odkrywamy nowe miejsca. Każde z miast ze swoją bogatą ofertą atrakcji wydaje się idealne na pobyt z małymi i starszymi dziećmi. Z jednej strony mamy plażę, która sprawdzi się zarówno podczas upałów (które chyba na dobre się u nas rozgościły), ale zaprasza także w chłodniejsze dni. Z drugiej – znajdziemy wiele opcji na niepogodę: muzea, zabytki, sale i place zabaw, knajpki czy poprostu wakacyjny rytm miasta. No i do tego wszystkiego jest tu „razy trzy”, w końcu to Trójmiasto.

Plaża

Jedną z najfajnieszych, zupełnie darmowych „atrakcji” Trójmiasta – z dziećmi czy bez nich, w sezonie czy zimą – jest po prostu plaża. To, którą wybrać zależy od tego, czego szukacie. Jeśli nie przeszkadzają Wam tłumy, potrzebne są zjeżdżalnie i bary to polecamy Brzeźno lub Sopot.

Jeśli natomiast wolicie przestrzeń to najlepsze będą Stogi lub nasz prywatny numer jeden czyli Górki Zachodnie. Tu nigdy nie ma tłoku.

Nasze tegoroczne odkrycie to Gdynia Orłowo. Ta plaża jest jakby bardziej dzika, a przy okazji można wspiąć się na klif i podziwiać niesamowite widoki. My zajrzeliśmy jeszcze (darmowo) do stojącego tuż przy plaży domku Żeromskiego. Pisarz spędził w nim lato 1920 roku, tworząc m.in. zarys powieści „Wiatr od morza”. Z takimi widokami chyba sama zaczęłabym tworzyć powieści;)

Do muzeum

Komu znudzi się siedzenie na plaży może wpaść do licznych w Trójmieście muzeów. Te, które odwiedziliśmy wpisujemy na listę idealnych przykładów jak powinna wyglądać placówka przyjazna dzieciom. (Pamiętacie, pisałam o tym przy okazji wizyty w Bramie Poznania ICHOT i w Nieborowie … tu niestety jako kontrprzykładzie).

Gdańskie centrum nauki Hevelianum przyciąga już samym atrakcyjnym położeniem w budynkach fortów na Górze Gradowej, z której podziwiać możemy przepiękną panoramę miasta. Na wizytę trzeba zarezerwować przynajmniej kilka godzin, bo podzielonych tematycznie wystaw jest tutaj kilka.

Najciekawsza dla dzieci to naszym zdaniem Dookoła świata. Znajdziemy tu m.in. symulator huraganu lub fal, igloo ze śniegiem czy windę, która zabierze nas z dna morza prosto na szczyt Everestu. Do tego można się zważyć i okazuje się, że ważę tylko 9.99 kg… szkoda, że na księżycu, ale wejść na wagę i to zobaczyć – bezcenne;)

Kolejna fajna wystawa to Z Energią. Tu wygrał symulator samochodu i samolot napędzany energią słoneczną.

Fajna jest także interaktywna część historyczna, gdzie możesz stać się żołnierzem z dawnych czasów lub odpalić armatę. Na wystawie Łamigłówka można przypomnieć sobie podstawy matematyki. Moim zdaniem to wystawa także dla starszych- nie tylko Pitagoras, ale także krzywa Gaussa, symetria czy fraktal. Wszystko podane w formie przystępnej dla dzieci. Aż żałuję, że nie trafiłam do tej sali w liceum;)

Do tego w Muzeum odbywają się warsztaty dla starszych i młodszych dzieci m.in. w Laboratorium Pana Kleksa. Dla maluchów jest także kreatywny plac zabaw W dżungli wyobraźni (tutaj Zosia kilka lat temu będąc 2 letnią wtedy dziewczynką spędzała czas podczas kiedy ja odwiedzałam muzealne sale z Michałem). Jedyny minus tej placówki to dość wysokie koszty jeśli chcemy skorzystać z wielu atrakcji… ale gwarantuję, że będą to najlepiej wydane złotówki Waszej trójmiejskiej podróży.

W tym roku nie udało nam się niestety po raz kolejny odwiedzić gdyńskiego Experymentu. Być może następnym razem, bo oferta wydaje się także bogata i przede wszystkim dostosowana dla najmłodszych.

Kolejnym z odwiedzonych przez nas muzeów jest Narodowe Muzeum Morskie, które posiada kilka filii. My w tym roku wybraliśmy wystawę dedykowaną najmłodszym czyli interaktywną „Ludzie-Statki-Porty” w Ośrodku Kultury Morskiej. Okazało się, że to prawdziwy hit. Można posterować żaglówkami w wielkim basenie, przekonać się, jak pracuje portowy dźwig, być nurkiem, piratem czy wskoczyć do łodzi ratunkowej. Bilety są tanie (6 i 10 zł), a zwiedzanie i zabawa trwa 60 minut.

Czekając na wejście do Sali (o pełnej godzinie) polecam zajrzeć na trzecie piętro gdzie obecnie jest całkiem interesująca i darmowa wystawa interaktywna.

Muzeum ma też trójmiejskie filie na statkach t.j. Sołdek zacumowany naprzeciw Żurawia i Dar Pomorza w porcie w Gdyni.

Zostając w morskim klimacie udajemy się do Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Tutaj czeka na nas wystawa z modelami okrętów wojennych i dawnych żaglowców oraz plenerowa ekspozycja uzbrojenia morskiego. Filią Muzeum jest też zacumowany w porcie okręt ORP Błyskawica, który odwiedziliśmy dwa lata temu.

Wokół Westerplatte

Będąc w Trójmieście nie sposób uciec od kontekstu II Wojny Światowej. W końcu to tu się rozpoczęła. Na Westerplatte udać możemy się statkiem po Motławie, który wyrusza z centrum miasta. Rejs odbyliśmy kilka lat temu, tym razem znaleźliśmy perspektywę spojrzenia na Westerplatte z góry. Odwiedziliśmy latarnię morską (jedną z 15 w Polsce) w Nowym Porcie. To gdańska „kula czasu”. Jej podniesienie i opadanie w samo południe pozwalało kapitanom statku ustawić chronometry, które służyły do określenia położenia na morzu. Nie było kiedyś GPS… w głowie się nie mieści;) Wdrapując się na jej szczyt, mijamy okno, z którego padł pierwszy wojenny strzał, dający sygnał dla okrętu Schleswig-Holstein. To wspaniała, prosta lekcja historii dla małych dzieci. Tym razem tyle im wystarczy… na Muzeum II Wojny Światowej przyjdzie jeszcze czas.

Przy okazji polecam spacer w kierunku Falochronu Zachodniego. Nam udało się zobaczyć wpłynięcie do portu giga kontenerowca i dzieci były zachwycone.

Kolejne miejsce, w którym nie będą się nudzić ani maluchy ani starszaki to Europejskie Centrum Solidarności. Maluchy pobawią się na placu zabaw, a starszym dzieciom na pewno spodoba się wystawa z audioprzewodnikiem dedykowanym specjalnie dla nich. Tym razem nie starczyło nam czasu, ale byliśmy tam kilka lat temu z 7 letnim wtedy Michałem i 3 letnią Zosią.

Oliwa

Oliwski park to zakątek nieco oddalony od centrum, ale na pewno warty odwiedzenia. Ogrody, stawy i płynący przez park potok to dzieciom podobało się najbardziej.

My wysłuchaliśmy też z nimi koncertu organowego w Katedrze. Trwa tylko 20 minut więc rekomenduję go jako „przyjazny dla dzieci”;). Jednocześnie ruchome elementy organów (trąbki i dzwonki) to dla wszystkich prawdziwa ciekawostka.

Będąc w Oliwie można udać się też do ZOO. Przyznam szczerze, że odkąd odwiedziliśmy je kilka lat temu po raz pierwszy boję się odwiedzać inne. Mam wrażenie, że w żadnym innym mieście nie stworzono warunków tak przestrzennie przyjaznych zwierzętom.

Na koniec coś co nasze dzieci uwielbiają niezależnie od miasta, w którym jesteśmy czyli wizyta w parku linowym. Tym razem odwiedziliśmy park przy plaży Brzeźnie. Polecamy go dzieciom już od najmłodszych lat. Oprócz tras o trzech stopniach trudności (wszystkie dla dzieci, ponieważ nasz 9 -letni syn pokonywał trasę najtrudniejszą) w parku jest także osiatkowana trasa zabaw, która będzie atrakcją dla dzieci nawet od 3 roku życia. Kolejnym razem powspinamy się na Górze Harców w Gdyni. Tam również, tuż przy Bulwarze Nadmorskim znajduje się atrakcyjny i dostępny dla maluchów park linowy.

PS.

Na koniec polecam przejść się po prostu malowniczymi uliczkami Gdańska. Przejechać na karuzeli czy młyńskim kole, popatrzeć na podnoszący się most… hmm, i chyba tym razem nie starczyło nam czasu na Sopot. Nic straconego, musimy tam wrócić:)

Udostępnij: