Kiedy wszyscy piekli mazurki, gotowali żurek i białą kiełbaskę my wybraliśmy się na rodzinną przejażdżkę do „Bydgoskiego Wilanowa”. Zespół Pałacowo-Parkowy w Ostromecku, bo o nim mowa, to dwa pałace i 38-hektarowy park. Według inwentaryzacji przeprowadzonej w latach 90. XX w. znajduje się tu około 1000 drzew, w tym aż 70 zaliczono do pomników przyrody. Spędziliśmy tam niesamowite przedpołudnie i ku mojemu zaskoczeniu byliśmy zupełnie sami. Mam nadzieję, że to ze względu na dzień, który wybraliśmy. W końcu była to Wielka Sobota… Obawiam się jednak, że w dzisiejszych czasach modniej jest pojechać do Dubaju niż wybrać się na pobliską łąkę. Jeśli jednak wbrew powszechnie obowiązującym trendom chcecie zobaczyć ten tajemniczy ogród to zapraszam z nami na krótkie zwiedzanie.

Głównymi „atrakcjami” parku są dwa pałace. Większy z nich zdecydowanie dominuje w przestrzeni. Zwany też jest Pałacem Nowym lub Pałacem Schönbornów. To rezydencja w stylu neoklasycystycznym wybudowana w latach 1832–1848. Obecnie jest w nim hotel oraz sale, w której organizowane są konferencje i imprezy. Kilka lat temu bawiłam się tam nawet na weselu, ale kto myślałby wtedy o zwiedzaniu.

Mniejszy zamek to rokokowy Pałac Stary z połowy XVIII wieku. Pałac zwany też jest Myśliwskim, ponieważ w dawnych czasach odbywały się w nim pikniki kończące polowania. Z jego okien rozpościera się piękny widok na dolinę Wisły. Podobno nazwa miasteczka Ostromecko wzięła się od „ostrych mętów” Wisły, która zmienia tu kierunek ku Bałtykowi.

U stóp Pałacu Starego, na trzech tarasach znajduje się jeden z nielicznych w Polsce ogrodów włoskich w stylu renesansowym. Ze względu na wczesną wiosnę ogród był jeszcze uśpiony, ale mogę sobie tylko wyobrazić jak pięknie wygląda on w środku lata.

Prawdziwą przygodą było zwiedzanie zamku. Zupełnie dla nas niespodziewanie, tutejszy ochroniarz (pewnie z nudów bo jak mówiłam gości tam niewielu) oprowadził nas po pałacowych komnatach. Samozwańczy „kustosz” muzeum (tak nazwał go mój mąż;) opowiedział nam naprawdę niezwykłe historie z ostatnich lat pałacowego życia wzięte. Historie, których nie przeczytacie w żadnych przewodnikach. Kto z kim, kiedy i jak długo bawił się w zamku, ile naprawdę kosztowały te fortepiany i w jaki sposób zostały wniesione do zamku. Do tego przymknął trochę oko na wszechobecne ręce naszych dzieci, które historię poznawać chcą oczywiście empirycznie:)

Na drugim piętrze pałacu mieści się gabinet Andrzeja Szwalbego, wieloletniego dyrektora bydgoskiej Filharmonii Pomorskiej, inicjatora rozpoczęcia budowy nowej opery w Bydgoszczy. To on w szarych czasach PRL zaczął skupować stare fortepiany, które dziś można podziwiać w Pałacu. Jest to druga co do liczby kolekcja tych instrumentów w Polsce. Dwa nowe instrumenty w kolekcji – fortepian Noskowskiego i fortepian Marty (!) zostały odrestaurowane w Pracowni Pianin i Fortepianów Andrzeja Włodarczyka w Słupnie koło Warszawy. Historia, dla mnie tym bardziej niesamowita, ponieważ dokładnie miesiąc temu byliśmy w Słupnie i mieliśmy okazję poznać pana Andrzeja i posłuchać o jego fascynującej przygodzie ze starymi fortepianami. Ludzi z pasją nie spotykam dziś za często. No cóż, ciężko odnaleźć pasję w codziennej pracy w korporacji… Tym bardziej polecam odwiedzić także Słupno.

Dodam tylko, że kompleks Ostromecko należy do miasta Bydgoszcz i zarządzany jest przez Miejskie Centrum Kultury, a jego zwiedzanie jest całkowicie darmowe.  Co tydzień odbywają się tu koncerty muzyczne, wystawy i wernisaże. #Ostromecko ma na Instagramie jedynie 3,5 tysiąca postów, a #Dubai aż 82 miliony. Więc nie ma wymówek, Emiraty możesz obejrzeć w Internecie, a do Ostromecka wpadnij na piknik osobiście. Polecam.

Udostępnij: