Budziszyn (Bautzen) to miasteczko położone w Saksonii, 50 km od granicy polsko-niemieckiej. Być może ze względu na bliskość historycznego, monumentalnego Drezna jest przez turystów niedocenione i pomijane. Jeszcze w XI wieku miasto należało do Polski. To wymarzone miejsce na postój w drodze do środkowych Niemiec lub jednodniowy wypad z rejonów przygranicznych. Zapraszam Was na spacer po wiszącej na skale, zabytkowej perełce Górnych Łużyc.

Zwiedzanie miasta warto zacząć od wizyty w punkcie Informacji Turystycznej (Hauptmarkt 1), gdzie otrzymacie świetnie przygotowaną, graficzną mapkę z oznaczonymi na niej zabytkami i punktami wartymi uwagi. Przed informacją stoi także makieta, przy której można zaplanować całą trasę. Wszędzie dojdziecie pieszo, a nam cały spacer zajął około dwóch godzin.

Nad rynkiem pełnym kolorowych, odnowionych kamienic, góruje żółty ratusz ze średniowiecznym zegarem słonecznym. Tuż za nim mieści się katedra Św. Piotra (Dom St. Petri), która jako najstarszy kościół Górnych Łużyc służy od XVI w. dwóm wyznaniom: katolikom i protestantom.

Miasto wież

W Budziszynie znaleźć można mnóstwo starych budynków, przy czym najwięcej, bo aż 17 jest w tym mieście wież. Na głównym deptaku znajdziecie nawet wmurowaną gwiazdę wież (Turmestern). Wskazuje ona odległości i kierunki wszystkich baszt w mieście.

Zaczynamy więc zwiedzanie od Reichenturm (wieża bogata), która choć nie widać tego na pierwszy rzut oka, jest krzywa. Odchyla się ona 1,44 m od pionu (dla porównania najsłynniejsza krzywa wieża świata w Pizie odchyla się prawie 4 metry).

Następnie zaglądamy w uliczkę prowadzącą do Nicolaiturm (wieża św. Mikołaja), gdzie znajdują się także ruiny kościoła św. Mikołaja oraz stary cmentarz.

Kolejna wieża na naszej ścieżce to Matthaisturm (wieża Macieja). Prowadzi ona do zamku Ortenburg, który przez to, że jest otynkowany to wygląda na dosyć nowy, ale powstał w XI wieku.

Obecnie znajduje się tu Muzeum Serbów Łużyckich. W miasteczku jest też Muzeum Musztardy. Niestety ani jedno, ani drugie nie wydawało się być godne dziecięcej uwagi. Jeśli chodzi o historię to dzieciom zdecydowanie wystarczyły dwujęzyczne tablice z nazwami ulic. A gdyby w muzeum produkowano keczup, to myślę, że nie musiałabym ich długo na wizytę w nim, nie musiałabym ich długo namawiać;)

Tuż obok znajduje się jednak coś, co uwagę dzieci przykuje na pewno. To drewniany plac zabaw zbudowany na kształ obronnych murów miasta. Przystanek obowiązkowy:)

Wodociągi

Idąc dalej wzdłuż średniowiecznych murów schodzimy w dół do rzeki. A tam naszym oczom ukazuje się w końcu pocztówkowy symbol tego miasteczka czyli Alte Wasserkunst (stara wieża wodna) i Kościół św. Michała. Dawniej wieża ta pełniła dwie funkcje. Nie tylko zaopatrywała miasto w wodę, ale ze względu na swoje położenie była także obronna. Kościół natomiast swą nazwę wziął od archanioła, który według legendy miał się pojawić mieszkańcom podczas średniowiecznych walk z husytami.

Oczywiście, aby robić takie pocztówkowe zdjęcie trzeba wdrapać się na pobliski most pokoju (Friedensbrücke);)

Domek czarownicy

Na samym końcu idziemy zobaczyć jeszcze drewniany domek czarownicy. Nazwano go tak, ponieważ przetrwał jako jedyny z licznych tu niegdyś domów rybackich. Według niektórych, natomiast, nazwano go tak poprostu ze względu na jego nietypowy wygląd. Nie mieszka tam oczywiście żadna zła wiedźmy, ale za to tuż obok mieści się kolejny, fajny drewniany plac zabaw.

Budziszyn to jedno w wielu przepięknych, historycznych miasteczek tuż za naszą granicą. Niemcy to nie tylko Berlin, ale także Bałtyk jakiego nie znacie, Alpy oraz 97 innych obiektów wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Być może to pomysł na nadchodzące wakacje? My, w każdym razie, jak tylko otworzą granicę, jesteśmy na niej pierwsi:)

Udostępnij: