Ten wpis miał być „tylko” o książkach dla dzieci, które polecamy … ale gdy zaczęłyśmy wymieniać tytuły, okazało się, że jest ich baaardzo dużo. W zasadzie tak dużo, że można by o tym napisać całą książkę ;). Poza tym Instagram i Facebook pełne są ciekawych profili, na których codziennie (!) publikowane są kolorowe zdjęcia i recenzje wydawniczych dziecięcych nowości. Skoro więc nie o książkach, to o czym jest ten wpis?

Jak czytać dużo książek i nie zbankrutować?

W przypadku dorosłych temat wydaje się prosty. Wystarczy dobry czytnik. Z dziećmi jest trudniej. Czytniki się nie sprawdzają. Oglądanie obrazków i pospieszne wertowanie stron jest integralną częścią dziecięcego czytania. I jak tu czytać dzieciom dużo książek i nie zbankrutować?

Przyznam się szczerze, że nie ja wpadłam na rozwiązanie wprost idealne dla małych czytelników. Wpadł na nie mój maż – pewnie trochę z oszczędności ;). To on zapisał nas do pobliskiej biblioteki. No i stało się – zakochałam się w tym miejscu. Nie przypomina ono wcale ponurej, zakurzonej i szarej przestrzeni, którą pamiętam sprzed lat. Współczesna biblioteka jest przede wszystkim przyjazna dzieciom. Kolorowa i otwarta.Jest w niej specjalny kącik dla najmłodszych (stolik, krzesełka, kolorowanki), w którym można zaszyć się z książką. I najważniejsze – książki stoją na niskich półkach, do których nawet małe dziecko ma swobodny dostęp.

Kartę biblioteczną może posiadać każdy – nie ma dolnej granicy wiekowej. Przyjemność ta jest całkowicie DARMOWA. A jeśli zastanawiasz się, czy znajdziesz tam książkę, której szukasz, możesz upewnić się w katalogu online.

Legia – Górnik 2:0 … czyli „Cała Polska czyta dzieciom”

Tak więc nie ma wymówek – czytaj swojemu dziecku przynajmniej 20 minut dziennie. Hm, skądś znasz ten slogan? Pamiętasz spot sprzed 18 lat? Mała dziewczynka podchodzi do taty wpatrzonego w ekran telewizora i pyta, czy umie czytać. Dziś pewnie podeszłaby do rodzica wpatrzonego w ekran smartfona ;). A tata, zupełnie nieświadomy o co chodzi, zaczyna jej czytać sportową gazetę z wynikami meczów. Dziś to raczej nic śmiesznego, ale jak na tamte czasy kampania była wręcz rewolucyjna.

Już wtedy oczywistym było, że czytanie wspiera rozwój intelektualny i językowy dziecka, ale o jego potrzebach emocjonalnych nie mówiło się wiele. A wspólne głośne czytanie daje dziecku nie tylko ogromną radość. Czas i uwaga, które mu poświęcamy budują w nim niezbędne dla szczęśliwego życia poczucie własnej wartości. Budują także prawdziwą więź – o co trudno w dzisiejszych, „wirtualnych czasach”.

Fundacja „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom” działa do dziś. W 2014 roku rozpoczęła realizację pierwszego w Polsce projektu badawczego, którego celem było sprawdzenie, jaki wpływ na rozwój dziecka ma czytanie od urodzenia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej to wyniki tych badań znajdziesz TUTAJ.

Przegląd subiektywny

Na koniec książki, które polecamy Waszym dzieciom. Jest to wybór całkowicie subiektywny – przede wszystkim polecamy po prostu czytanie dzieciom.

Książki dla malucha

Pucio uczy się mówić – nasz hit domowy i najczęściej wybierana przez moje dziecko książka. (Druga część została już zamówiona u Babci Mikołaja). Dopracowany pomysł, estetyczna grafika plus kreatywnie czytający rodzic to przepis na tak udaną książkę.

Seria OnoMaTo – znów książeczka dźwiękonaśladowcza, wprost idealna nawet dla kilkumiesięcznych dzieci. I to za kilka złotych (3-4 zł).

Seria Mały chłopiec – mój mały chłopiec wprost uwielbia „Śmieciarkę Jarka” (to nasz najbardziej wyczekiwany w oknie samochód) oraz pozostałe części z tej serii.

Książki dla starszaka

Dzieci z Bullerbyn – dla mnie klasyk napisany przez Astrid Lindgren (w 1947 roku). Dzięki mężowi mamy w domu jedno z pierwszych wydań z 1968 roku w przekładzie Ireny Szuch-Wyszomirskiej. Jako mała dziewczyna marzyłam o pudełku przewieszonym za oknem, w którym mogłabym posyłać wiadomości do przyjaciółek mieszkających naprzeciwko. Na podróże polecam także w wersji audiobooka z Wydawnictwa Jung-off-ska.

Seria Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai napisana przez szwedzkiego autora Martina Widmarka o przygodach dwójki dzieci, które w miasteczku Valleby pomagają rozwiązywać rozmaite zagadki komisarzowi policji. (Szwecja górą!)

Seria BASIA Zofia Stanecka. Opowieści o Basi pomagają dziecku zrozumieć świat i pokazują, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach.

Seria Magiczne Drzewo Andrzej Maleszka. Synowi bardzo się podobało, a ja polecam także z sentymentu – kultowe czerwone krzesło stoi na placu zabaw na Wyspie Młyńskiej w Bydgoszczy, skąd pochodzę i tam właśnie kręcony był film na podstawie książki.

Książki dla prawdziwych kilkuletnich fanów futbolu – polecam, ponieważ jestem mamą jednego z nich

Seria Najfutbolniejsi Roberto Santiago – zabawna opowieść o pasji, przyjaźni i współpracy. I o czymś, czego nigdy chyba nie zrozumiem – o niesamowitych emocjach towarzyszących piłce nożnej;)!

Biografie piłkarzy napisane przez Yvette Żółtowską-Darską. To dzięki nim dowiedziałam się, że Messi miał trudniej niż Ronaldo, a Lewy zakochał się w tej Annie, kiedy był na treningu.(Oboje trenowali w Zniczu Pruszków.)

Super pomysł do wykorzystania

Kilka lat temu w naszym (państwowym) przedszkolu zagościła akcja„Książeczki z domowej półeczki”. Idea jest prosta. Raz w tygodniu chętny rodzic przychodzi z dowolną dziecięcą książką do przedszkola i czyta ją na głos dzieciom. 15-20 minut (dłużej i tak nie są w stanie się skupić). Z doświadczenia wiem, że tyle czasu znajdzie nawet rodzic pracujący na pełen etat. Może więc i Wam uda się rozpocząć taką akcję w przedszkolu Waszej pociechy?

Udostępnij: